„Majówka” ma się ku końcowi. Dzięki tym kilku dniom nabraliśmy więcej siły na kolejne tygodnie.
Dzisiaj dzieci bawią się w teatr. Starszy napisał scenariusz i kręci film. Młodszy jest różnymi smerfami i odgrywa kilka ról, zmieniając przy tym ton głosu i biorąc pod uwagę charakter każdego z nich. Już jeden odcinek, ten rano nakręcony, obejrzeliśmy na telewizorze. Teraz kręcą jeden za drugim, by zdążyć jeszcze w ten weekend nakręcić historię z książki „Puc, Bursztyn i goście” Jana Grabowskiego. W przypadku smerfów mieli gotowe z gumy figury, nie mają jednak psów, ani pani Katarzyny, ani pani Kasi, toteż będą postaci te wykonywać z papieru. Jestem ciekaw, jak to się im uda.
Moje kochanie, jak tylko wróciliśmy, upiekło ulubione ciasto Kordusia. Zasłużył na to, gdyż porozmawiał ze spotkanymi Niemcami po angielsku i się z nimi porozumiewał bez większych przeszkód. Dokładnie wyjaśnił, gdzie jest szukany przez nich budynek, a oni mu podziękowali 🙂
Powiem szczerze, że byłem z niego rad. Postanowiliśmy, że jak tylko wrócimy i odpoczniemy, zrobimy mu nietypową niespodziankę. Dla niego nie jest żadną nowiną nowa gra planszowa czy technologie, on najbardziej cieszy się z tego, co innym dzieciom wydaje się zwykłe. A takie ciasto bez masła czy margaryny, jajek to nie jest łatwa sprawa do wykonania. Cóż poradzić, nie wszyscy mogą jeść rzeczy odzwierzęce, mleczne.
Mamy imieniny miesiąca i wieczorem, już po tych zabawach dzieci w teatr, chcemy uczcić to wspólną grą w angielską grę planszową. Zwykle staramy się spędzać tak niedzielne popołudnia, gdziekolwiek jesteśmy, ale tym razem będzie to sobota, gdyż w niedzielę odwiedzamy pana Who, gdzie poznamy jego nowych znajomych.
A teraz idę z ukochaną posłuchać muzyki klasycznej 🙂
#EOF
